Wstałam rano, o 6:10 bardzoo mi się nie chciało ale nie miałam wyjścia. W szkole byłam o 8 do 12:55 mieliśmy skrócone lekcje więc stwierdziliśmy, że jedziemy do Klifu bo Ania chciała klucze od mamy. Jedziemy sobie autobusem '26' patrzymy a on skręca na Świętojańską i kierowczyni (blondynka) zaczyna na nas krzyczeć, że nie zauważyliśmy co ona robi. Myślałam, że padnę z beki! Zrobiliśmy zdjęcia, mamy też jak na Wzgórzu spadły szelki i ta typiara je zaciągała!! Więc jeśli chcecie jechać do klifu to radzę sprawdzić kto siedzi za kierownicą bo jak blondynka to wszystko się może zdarzyć HAHA.
Jutro piątek, nareszcie! Idziemy z dziewczynami na trening po szkole, więc znowu będę późno w domu.. W sobotę korki, niedziela teatr i chór.. I znowu weekend szybciutko zleci :c
Nono za 7 dni miesiąc mamy :*:*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz