Od samego rana jeździłam to tu to tam na groby.. Zimno w chuj ale co tam. Przed chwilą wróciłam z tej całej mszy, która jeszcze się nawet nie skończyła. Gardło mnie goli, jakieś leki by się przydały. Potrzebuję rękawiczek, i ciepłego komina bo zamarznę w takiej pogodzie. Nie wspomnę, że przydało by się jeszcze to moje 36.6 stopni obok :* W sobotę melanż time, osiemnastka kuzyna haha, ciekawe jak się doczłapie w niedziele na casting do teatru i na chór, hm. Powinnam coś jeść, bo wszystkie spodnie mi z dupy spadają!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz